Na miano absurdu roku zasługuje oferta jaka pojawiła się w jednej z krakowskich agencji nieruchomości. Obiekt, który agencja nazywa „mieszkaniem” to 9 m kw. zaadaptowanej mini-piwnicy przy jednej z popularnych, choć nie w ścisłym centrum, ulic Krakowa (ul Piastowska).
Właścicielka żąda za mieszkanie…89 tys. złotych. Dziennikarze lokalnego dodatku Gazety Wyborczej postanowili sprawdzić jak dokładnie wygląda mieszkanie i zadzwonili do agencji nieruchomości. Pośrednicząca w sprzedaży agentka opowiadała, że mieszkanie ma same zalety. Choć widok z okna wychodzi na chodnik pod blokiem to w środku jest miło i przytulnie. Ponadto wszędzie blisko: do apteki, klubu, na miasteczko studenckie czy Błonia. Na dokładniejsze pytanie udzielała dodatkowych wyjaśnień, że łóżko jest chowane do ściany przez co zwiększa się powierzchnia użytkowa gdy się nie śpi. Jest tylko jeden mankament: na tak małej powierzchni muszla klozetowa stoi dość blisko łóżka, ale jak mówi rezolutna pani agent zawsze przecież można ją zamykać…(
Gazeta Wyborcza-Kraków, 01.10.2007)